„— O nie, to nie to! — odparł Traube. — Co innego zastąpić protezą część ciała, na przykład rękę, a co innego całe ciało.
—Jak mam to rozumieć Pan mówi o automacie
— Niezupełnie... Mówię o cieleprotezie z» żywym mózgiem. Mam na myśli mózg, któremu można dać inny mechanizm wykonawczy.
Następnie profesor zademonstrował Nedowi swoje niezwykłe „zabawki" wyposażone w żywe mózgi.
Dziś jednak Ned przyszedł do profesora Traube nie po to, by słuchać jego objaśnień. Sprowadziło go tu poczucie nieodwracalnej konieczności. Co prawda zanosiło się na to już wcześniej. Były więc mgliste rozmowy z profesorem, zupełnie niedawno... Bo jeśliby dwa lata temu ktoś poruszył ten temat, Ned uznałby go za wariata lub kiepskiego żartownisia.
Profesor był niezwykle rozmowny. Powiedział Nedowi wiele. Wszystko zawierało gorzką prawdę,
— Pan umrze — stwierdził Traube — i to bardzo prędko. Być może za rok, może za miesiąc... To zresztą nie ma znaczenia... Koniec jest nieuchronny.
— Po co pan mi to mówi — oburzył się Ned.
— Nie chodzi o słowa. Lekarze pocieszali pana. To ich obowiązek. Ale słowa pociechy są mniej przydatne od gorzkiej prawdy. Pana ciało jest zużyte, na nic się już nie zda. Trzeba się go pozbyć, spalić je.“(10)
rolki |Wakacje |starterek