„Niezmącona cisza, którą zakłóciło jedynie przybycie fiakra, panowała teraz dokoła tego domu, tak licznie do niedawna odwiedzanego. Nie było tu jednak ani owego nastroju przesiąkniętego melancholią, jaki otacza opuszczone ~ pałace, ani posępnego smutku, tak charakterystycznego dla zaniedbanych domów. Zamknięte bramy i bezludne dziedzińce świadczyły wprawdzie o wyjeździe właściciela, ale nie było w tym śladu smutku lub pośpiechu. Ponadto w jednej z części pałacu, wychodzącej na wschód, widać było rozchylone firanki, a kiedy Gilbert udał się w tamtą stronę, kamerdyner w liberii barona de Neckera wyszedł mu na spotkanie. Po obu stronach żelaznych sztachet potoczyła się następująca rozmowa
— Przyjacielu, czy baron de Necker jest nieobecny
— O, tak... Pan baron w sobotę udał się do Brukseli.
— A pani baronowa
— Wyjechała wraz z panem baronem.
— A pani baronowa de Stael
— Pani baronowa zamieszkała tutaj, ale nie jestem pewien, czy zechce pana przyjąć. Jest to pora, kiedy odbywa swój spacer.
— Proszę pójść i dowiedzieć się, gdzie pani baronowa się znajduje oraz zameldować, że przyszedł doktor Gilbert.
— Zaraz się dowiem, czy pani haronowa jest w swoich apartamentach. Z pewnością przyjmie pana doktora, ale jeżeli jest na spacerze, mam polecenie nie przeszkadzać jej.“(12)
Biżuteria artystyczna |Wakacje |Sok Noni