Masaż Szczecin |Umywalki nablatowe |kominy
trendy.wydarzeniadlanich.net

„no jacyś ułani wyemigrowali. W tym obrazku czuje się całkowitą grozę emigracji, jej rozpaczliwą komediowość, jej „pół rycerzy żywych po dniach nieszczęśliwych"... Opowiadanie S. O. o jego krewnym, majorze kawalerii sprzed 1939, który obecnie jest windziarzem w londyńskim hotelu czy banku, a niedawno dostał pułkownika. Mają swój klub, przepijają w nim napiwki, w dawne święta państwowe — przy orderach.
Wieczór u Pawłów. Zmarła matka pp. Cecchattini, tzn. jej matka, doktorowej. Mają zajść późniejszym wieczorem. Mówi ktoś — To wyzwolenie, dla nich i dla niej. Ciężko chorowała od lat, bez nadziei, przerzuty... — Takimi zdaniami pokrywa się złożony i niejasny stosunek do czyjejś śmierci. Nie do śmierci „w ogóle", bo to ma każdy w sobie jakoś przyklepane, obudowane lepiej czy gorzej — ale do śmierci czyjejś, indywidualnej, osobowej. Kwitujemy ją, zgodnie ze świeckim rytuałem, lekkim przyciszeniem rozmowy, zwolnieniem tempa, pauzą refleksyjną. Jednak przez cały czas wydaje mi się, że w tym przewidzianym zachowaniu jest coś umówionego, jakieś żenujące „ale", z którym nie wiemy, co robić. W dniu, w którym umarła moja babka, gdy w mieszkaniu rozległ się krzyk i ojciec stanął w progu jej pokoju, zastawiając mi drogę do wysokich, białych drzwi — kiedy jęknąłem i zbladłem, a potem, zaraz, w tej samej sekundzie poczułem ciemną, przenikliwą ulgę, że nareszcie jej nie ma, i w tej samej sekundzie, zaledwie to odczułem, zacząłem szlochać na myśl, że już nigdy jej nie zobaczę — tak, wtedy, po raz pierwszy. Później tłumaczyłem to sobie przez lata. Ale ta sekunda wracała do mnie jeszcze wiele razy. Trochę podobna“(9)


hotele w krakowie |hotele zakopane |Dowcipy