„W końcu września wracamy do Modlina, by po paru dniach rozjechać się na urlop.
Na pomarańczowych naramiennikach po dwie kapralskie belki. Na rękawach frencza i płaszcza przybywa następny srebrny galon, stanowiący powód cichej dumy — przetrzymałem przecież wszystkie trudy i ciężkie chwile, których nie szczędzono nam w trakcie szkolenia.
Urlop spędzam bogobojnie, w gronie rodziny i wśród przyjaciół. Ale prawdę mówiąc, zaczynam się już trochę nudzić i, o dziwo, nawet tęsknić za szkolnymi zajęciami i koszarowym życiem.
Na sam koniec los płata mi figla. Dwa dni przed powrotem do twierdzy poznaję na imieninach u kolegi Alka I.iniewicza pannę Zosię Grzymską. Czarne, kudłate stworzenie o niebieskich ślepkach, w morelowej bluzeczce, ciemnej aksamitnej spódnicy i lakierowanych czółenkach na niskim obcasie. Nie mogłem oderwać wzroku od wdzięcznej panienki, jako żywo przypominającej gibką Mulatkę. A gdy na domiar wszystkiego oświadczyła mi w tańcu, że mój basowy głos jest nawet melodyjny, pogrążon zostałem bez reszty.
Tymczasem w Modlinie zaszły duże zmiany. Komendantem szkoły jest teraz major Bronisław Brągiel, a dowódcą naszej kompanii major Stanisław Tomaszewski. Na miejsce porucznika „Jeszte", dowódcy plutonu, przybył kapitan WeryhaDarowski. Nowe dowództwo i całkowicie nowy stosunek do nas, podchorążych najstarszego rocznika. Jesteśmy obecnie traktowani jak przyszli oficerowie broni pancernych. Twarde wymagania na służbie i celowa dyscyplina, natomiast starszokoleżeńskie stosunki poza szkołą.“(4)
hotele zakopane |List Motywacyjny |Canon 450D